Rafał Lechowski / 20.02.2020

Odcienie kłamstwa. Każde kłamstwo jest zaprzeczeniem miłości

Zwyczajnie kłamstwo ma wymiar grzechu powszedniego. Może stać się jednak poważnym wykroczeniem, gdy uderza w miłość bliźniego i narusza porządek sprawiedliwości.

Każde kłamstwo jest zaprzeczeniem miłości. Jezus przypomina, że jest taktyką szatańską: Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa (J 8, 44). Kłamstwo według świętego Augustyna polega na mówieniu nieprawdy z intencją oszukania. Ten wybitny ojciec Kościoła, doktor łaski, pisze: Nie każdy, kto mówi nieprawdę, kłamie, jeżeli wierzy lub uważa, że jest prawdą to, co mówi [...]. Kłamie ten, kto myśli jedną rzecz, a oświadcza słowami lub przy pomocy jakiegokolwiek innego sposobu komunikowania coś zupełnie innego. Z tego powodu mówi się, że kto kłamie, ma podwójne serce, to znaczy podwójne myślenie. Kłamstwo godzi w godność człowieka, narusza jego dobre imię, rani, dzieli, wprowadza zamęt, narusza właściwe relacje międzyludzkie (małżeńskie, rodzinne, przyjacielskie, wspólnotowe, zawodowe), niszczy tkankę relacji społecznych (KKK, 2486). Uderza w zasady sprawiedliwości i ludzkie prawa. Kłamstwo narusza również relacje z Bogiem. Zakłóca czystość i przejrzystość miłości, podważa zaufanie i wiarę. Jest daremną próbą oszukania Tego, który jest najgłębszą prawdą. Kłamstwo uderza wreszcie w samego człowieka żyjącego w nim. Kumuluje się wokół jego duszy niczym warstwa brudu, powodując wewnętrzne skrzywienie (por. A. Grün). Stopniowo zatraca czystość i przejrzystość wewnętrzną. Prowadzi do ogólnej postawy zakłamania. Waga kłamstwa jest tak wielka, że Alessandro Pronzato wysunął nawet tezę, że chrześcijanin staje się godny respektu nie przez jedną Mszę świętą więcej, ale przez jedno kłamstwo mniej.

Kłamstwo ma wiele odcieni i motywacji. Różna jest także odpowiedzialność za nie. Ciężar kłamstwa zależy od wielkości prawdy, którą zniekształca, i intencji kłamiącego. Zależy również od wielkości krzywd, które są jego skutkiem. Zwyczajnie kłamstwo ma wymiar grzechu powszedniego. Może stać się jednak poważnym wykroczeniem, gdy uderza w miłość bliźniego i narusza porządek sprawiedliwości. W takim przypadku nie wystarczy wyznanie grzechów w konfesjonale. Istnieje jeszcze moralny obowiązek naprawienia krzywdy w sposób publiczny bądź prywatny.

Kłamstwo narusza prawo człowieka do dobrego imienia. Święty Ignacy Loyola w swoich instrukcjach dla jezuitów udających się na misje kładł duży nacisk na umiejętność dostrzegania dobra w drugim człowieku i pozytywnej interpretacji jego słów i zachowań. Podobne wskazówki zawarł w Ćwiczeniach duchownych: Każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżeli rozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje odpowiednich sposobów, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie (Ćd, 22). Zawsze należy pamiętać o zasadzie: chwalić publicznie, ganić prywatnie (L. Knabit).

Do grzechów, które najmocniej zniesławiają innych, należą: pochopne osądy i niesprawiedliwe krytyki, obmowy, oszczerstwa i krzywoprzysięstwa. Są to grzechy języka najczęściej pojawiające się w konfesjonale. Krytyki i osądy są dzisiaj niemal na porządku dziennym. Człowiek bywa oceniany i szufladkowany już od pierwszego spotkania, a nawet wejrzenia. Etykietki naklejane w szkole, a nawet we wczesnym dzieciństwie towarzyszą człowiekowi nieraz do końca życia, a zdarza się, że są źródłem cierpienia i zranień przez długie lata. Małe przejęzyczenie lub błąd może stać się niesprawiedliwym kryterium oceny całego człowieka.

Obmowa polega na ujawnianiu nieznanych wad i słabości bliźnich, które go zniesławiają. Obmowa zawsze pozostanie złem, gdyż rani i degraduje bliźnich. Samo ujawnienie - bez racjonalnego powodu - zła w życiu bliźniego jest krzywdą bowiem ukazuje go jednostronnie. Często wady i grzechy drugiego są wyolbrzymiane, spełnione dobro pomniejszane. Bywa, że dobro jest przewrotnie interpretowane, posądza się drugiego o złe intencje (uczynił to dla pieniędzy, sławy). Przy obmowie przemilcza się dobro lub pomniejsza pochwałę, by człowieka, o którym się mówi, skompromitować (J. Szkodoń). Niektórzy ludzie stali się specjalistami od wyciągania na światło dzienne cudzych błędów, nie zauważając przy tym własnych. Nie potrafią nikogo docenić, pochwalić, pozytywnie zmotywować. Nie widzą i nie chcą widzieć najmniejszego ziarna dobra. Jeżeli już muszą uznać jakiś pozytyw w innym człowieku, zdewaluują go natychmiast dziesiątkami braków i błędów. Bywają cyniczni. Często posługują się ironią jako sposobem poniżania i ośmieszania innych.

Oszczerstwo ma cięższy wymiar moralny niż obmowa. Jest bowiem przekazywaniem wiadomości negatywnych, nieprawdziwych, które zniesławiają, kompromitują i niszczą bliźnich. W dzisiejszej dobie Internetu stało się ono środkiem walki politycznej. Kłamliwe, oszczercze osądy innych rzadko bywają prostowane; nierzadko, by obronić swoje dobre imię, trzeba wstępować na drogę sądową.
Najcięższym złem jest kłamstwo połączone z krzywoprzysięstwem. Uderza bowiem nie tylko w dobre imię człowieka osądzanego, ale narusza porządek sprawiedliwości. Może stanowić podstawę niesprawiedliwych wyroków sądowych, niszcząc moralnie niewinnego człowieka, a nawet pozbawiając go życia. Przypomnijmy sobie Izebel i Nabota. Ponadto podważa ono powagę wymiaru sprawiedliwości i zasiewa słuszne wątpliwości co do bezstronności świadków i sędziów.

Udział w grzechu obmowy, oszczerstwa, pochopnych osądów i plotek mają również osoby słuchające, milczące bądź aprobujące je. Rabini żydowscy uważali nawet, że ich wina jest większa. Gdyby bowiem nie było słuchających, nie byłoby obmawiających. Wątpliwości co do wielkości winy miał również święty Bernard: Obmawiać lub słuchać obmowy, co jest bardziej szkodliwe, trudno mi powiedzieć.

Obmowy i oszczerstwa są najczęściej wynikiem niskiego poczucia wartości, egoizmu, zazdrości i pychy. Gdy brakuje akceptacji siebie i innych, szacunku i dostrzegania czyjejś godności, pojawia się deprecjonowanie, pomniejszanie innych i manipulowanie nimi poprzez słowo. Nie trzeba iść do psychologa, aby wiedzieć, że kiedy ktoś oczernia drugiego, to dzieje się tak, ponieważ sam nie może się rozwijać i odczuwa potrzebę poniżania drugiego, aby poczuć się kimś ważnym. To brutalny mechanizm. Natomiast Jezus z całą prostotą naucza: "Nie mówcie źle o sobie nawzajem. Nie oczerniajcie się. Nie dyskwalifikujcie jeden drugiego". Motywem jest to, że wszyscy podążamy tą samą drogą, tą drogą, która nas doprowadzi do kresu - naucza papież Franciszek.

Jezus przestrzegał przed fałszywymi osądami: Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (Mt 7, 3-5). I zalecał: Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! (Mt 7, 12). Ta złota zasada stanowi antidotum na wszelkie osądy i obmowy. Pozwala odkrywać godność i wartość każdego człowieka, dostrzegać w nim dobro i piękno jako odbicie samego Stwórcy i w konsekwencji odnosić się do niego z szacunkiem.

W obrębie kłamstwa znajdują się również postawy, które niekontrolowane mogą prowadzić do pychy. Należą do nich pochlebstwa i komplementy połączone z fałszywą służalczością oraz próżność. Pierwsza z tych postaw może utwierdzać drugiego człowieka w przekonaniu o niezwykłości i wielkości, postawach egoistycznych i narcystycznych. Służą temu piękne słowa, komplementy, brak krytyki, akceptacja każdej decyzji. Wielkość winy pochlebców i ludzi służalczych zależy od motywacji i skutków ich komplementów. Jeżeli są one poważne i stają się przyczyną zła i cierpienia innych, stanowią ciężkie przewinienie. Są natomiast grzechem powszednim, gdy zmierzają jedynie do bycia miłym, uniknięcia zła, zaradzenia potrzebie, otrzymania uprawnionych korzyści (KKK, 2480).

Do pychy może prowadzić także próżność i samochwalstwo. Jest to forma zakłamania, która polega na przesadnym podkreślaniu własnych zalet i zasług, przy równoczesnym niedostrzeganiu błędów. W konsekwencji pogłębia się postawa narcystyczna albo rodzi się mania wielkości, przekonanie o własnym pięknie, niezwykłości i potędze. Zresztą każdy rodzaj pychy stanowi pewną formę zakłamania.